05.03.2016

Czy sypkie przełoży się na stałe?

Baltic Dry Index, który jest wskaźnikiem poziomu cen na rynku transportu morskiego ładunków masowych (jak węgiel, zboże, rudy żelaza), więc tym samym wskaźnikiem kondycji tego rynku, w styczniu odnotował wartość 355 punktów, najniższą od swojego powstania w 1985 r.

Właściwie cały zeszły rok odnotowywał najniższą wartość, z każdym miesiącem przebijając poprzednią (jeszcze w październiku 2015 miał ok. 500 pkt.). Źródeł tej sytuacji należy szukać – jakżeby inaczej – w kryzysie z 2008 roku. Powiedzieć, że nie ominął on również tej branży, byłoby dużym niedopowiedzeniem. Bo spoglądając na całościowy wykres BDI, od początku powstania, widać ekstremalnie wysoki skok jego wartości na w trakcie roku 2008 (prawie 12 000 pkt w maju), by i potężne gruchnięcie pod jego koniec (spadek o 94%, do ok. 700 pkt.) Modelowy (właściwie wykresowy) przykład rozrastania się potężnej bańki, która nagle pęka, zostawiając armatorów z milionami ton niewykorzystanej przestrzeni ładunkowej we flotach nowo zakupionych masowców – w tych świeżo polakierowanych, dopiero co spuszczonych z pochylni, oraz tych widniejących na zamówieniach, które wody dotkną dopiero po trwającym kilkanaście miesięcy ich poskładaniu w całość. I ta znaczna przewaga podaży nad popytem utrzymuje się tutaj cały czas od tamtej pory. A dziś ta branża jest w poszukiwaniu jądra zewnętrznego Ziemi, przekopawszy się przez muł już dawno temu.

Ale co to ma wspólnego z rzeczywistością, w której towar, zamiast być luzem zsypywany w odmęty statku, jest schludnie układany na palecie i pakowany do zgrabnego kontenera? Otóż wspomniany Baltic Dry Index, ze względu na swoją specyfikę, bywa wykorzystywany jako narzędzie do przewidywania ogólnej koniunktury gospodarczej. Wszak im więcej surowców się przewozi, tym więcej towarów się potem wyprodukuje, tym bardziej gospodarka będzie rosła w siłę a ludziom wszystkich nacji żyło się dostatniej. Jest tak, ponieważ pokazuje wykres dla branży operującej na dużych rozmiarach – duży transport dużych kubatur na dużych statkach może mieć duży wpływ na gospodarkę generalnie, ale równocześnie pokazuje wykres dla branży działającej relatywnie wolno – realizacja transportów morskimi kolosami trwa tygodnie, więc ten brak dynamizmu daje pewną przejrzystość. Kiedy więc wartość indeksu pokazuje w jakiej kondycji jest rynek masowego transportu surowców, analitycy (lub spekulanci – w zależności od indywidualnej opinii o społecznej przydatności tych ludzi) wyciągają wnioski o nadchodzącej recesji w innych gałęziach gospodarki, w tym w produkcji i w transporcie kontenerowym. A tłumaczenie tego stanu rzeczy sloganem ‘bo kryzys był’ już nie przystoi. Pozostaje więc mieć nadzieję, że tekst powyżej to jedynie… spekulacje.

Aut.: Bartosz Kaczmarczyk

Czy sypkie przełoży się na stałe?
Share this post